Telefon wpadł mi do kałuży i przestał się włączać. Nie pamiętam, czy wyłączył się od razu czy jeszcze działał. Gdy podłączy się do ładowarki, to mruga czerwona dioda. Dostał trochę czasu na osuszenie się i nie widać, aby płyta główna była zapaskudzona. Podczas podłączania, gdy spróbuje się go uruchomić, to jest wibracja.
Co mogło się stać (oprócz zalania :P)? Co konkretnie mogło paść? Pomyślałem o baterii, skoro telefon próbuje żyć podczas podłączania. Wiadomo, że telefon warty był niewiele, ale myślicie że jest sens zanosić go do serwisu? I ile mogłaby kosztować ewentualna naprawa?
EDIT: telefon działa. Prawie, bo nie działa ekran, no i wibracja przestała działać. Wszedłem na ślepo do TWRP, więc spokojnie sobie ściągnę backup. Wciąż aktualne pozostaje pytanie dotyczące serwisowania telefonu i wymiany ekranu.