Wypowiem się bo znam temat dokładnie i sam używam podobnego rozwiązania z tą różnica, że ja mam to ogarnięte na odcisk palca, ale schemat działania jest podobny i na początku sam miałem stacyjkę na klucz, potem miałem na taga NFC, finalnie na palec z prostego powodu: palec masz zawsze przy sobie i to 10 sztuk jakby któryś nie działał
Są dwie opcje tego co odcinamy. Albo dashboard od ESC albo napięcie baterii od ESC. W obu przypadkach efekt jest taki sam - nie działa dashboard, czyli nie da się ani uruchomić pojazdu ani nim sterować - czyli trup. Ale to teoria... Najpewniejsze jest odcinać zasilanie baterii od ESC, ale wiąże się to z wieloma problemami i niedogodnościami. Dlaczego? Odcinamy duże napięcie i mamy do czynienia z dużym prądem, więc musi być odpowiedni przełącznik/stacyjka, beziskrowa i taka, która wytrzyma obciążenie jakie będzie generować silnik, czyli w ekstremalnym podkręceniu FW to nawet może być 80A w peaku a może i nawet więcej. Bez odpowiedniej stacyjki - będzie problem i to duży. Ale takie rzeczy rozwiązuje się przy pomocy przekaźników, ale to już inna bajka i bardziej skomplikowane.
Odcinając zasilanie główne baterii od ESC nie da rady zupełnie nic zrobić w odróżnieniu od odcięcia np. samej masy czy +5V od dashboardu. W przypadku odcięcia albo masy albo +5V od dashboardu wystarczy podać na dashboard zewnętrznie napięcie i hulajnogą można odjechać, oczywiście gdy linia danych jest podłączona do ESC, ale praktycznie zawsze takie modyfikacje są wykonywane tak, że jest rozłączana jedna linia i najczęściej jest to +5V, które wystarczy podać np. z powerbanku. Jeszcze prostsza sytuacja jest, gdy cała modyfikacja jest wykonana w kierownicy, to już zupełnie można to ogarnąć. Brałem udział w teście, gdy ja próbowałem odjechać pojazdem, który znajomy miał zmodyfikowany właśnie w taki sposób, że miał stacyjkę przy kierownicy i on próbował odjechać moim, gdy miałem to w tym czasie rozwiązane tak, by było odcinane zasilanie od głównej baterii. Wynik testu był taki: ja odjechałem w mniej niż 30 sekund a on nie odjechał wcale. Jak? wyrwałem stacyjkę, połączyłem dwa kabelki wychodzące z niej i można jechać.
Długo by opowiadać o tym, bo to rozbudowany temat, ale nie o to chodzi, by pisać z tego zaliczenie, więc poniżej najważniejsze rzeczy.
Najważniejsze rzeczy które musisz wykonać aby później już do tematu nie wracać i nie dłubać przy tym cały czas to:
- stacyjka MUSI być porządna - nie za tzw. 5 zł. Od niej będzie zależało to, czy podczas jazdy będziesz miał ciągłość połączenia z DASHBOARDEM, czyli czy hulajnoga nie przestanie Ci nagle reagować podczas jazdy oraz to czy w ogóle uruchomisz pojazd, więc tu nie warto oszczędzać
- stacyjka MUSI być wodoodporna
- stacyjka MUSI być pyłoodporna
- stacyjka MUSI mieć zasłaniane wejście na klucz aby tam sie nic nie dostało czy to przez przypadek czy przez kogoś na złość
- stacyjka MUSI być przymocowana KONKRETNIE na stałe tak, by była odporna i na manipulacje i na wstrząsy podczas jazdy
- najlepiej jakby była cała metalowa - nie plastik
- NAJLEPIEJ jakby była trzy-kanałowa i rozłączała i masę i zasilanie i linie danych a jeszcze lepiej cztery kanały, by tez odcinać czwarty przewód czyli 42V - takie rozwiązanie jest najpewniejsze jeśli będziemy rozłączać dostęp do dashboardu
- do jej montażu MUSISZ użyć przewodów linek z izolacją silikon najlepiej - są giętkie i bardzo odporne na wstrząsy
- wszystkie połączenia muszą być lutowane i dobrze izolowane - unikniesz problemów, że coś się rozłączy, coś nie łączy itp
-
Najlepiej zamontować ją NIE na kierownicy, żeby była widoczna i żeby każdy od razu wiedział: o jest stacyjka, czyli wezmę kable od niej, połączę razem i jadę. Takie zabezpieczenie to nie zabezpieczenie. Najlepiej jest wtedy, gdy ktoś chce włączyć pojazd ale się nie da i ta osoba nie wie dlaczego i gdzie szukać tzw. włącznika. Najlepiej zainstalować ją w ramie, na przykład koło portu ładowania, czy gdzieś indziej lub na skośnej rurze od ramy. No i takie mocowanie jest pewniejsze, bo wiercisz dziurę w ramie i mocujesz od zewnętrznej strony stacyjkę. Praktycznie nie da się jej zdemontować bez dostania się do środka ramy, oczywiście bez uszkodzenia. Z doświadczenia wiem, że najlepiej jest nie wlutowywać się w dashboard, tylko w sam kabel i to najlepiej w podeście. Dlaczego? Ano dlatego, że tam są mniejsze wstrząsy i mniejsze szanse na jakiekolwiek problemy z ciągłością połączenia. Do tego, jest trudniejszy dostęp dla osoby nieupoważnionej, bo trzeba odkręcić 17 lub 21 śrub aby się tam dostać a do dashboardu to sam wiesz...
I na koniec: najpierw wykonaj testy czy wszystko działa tak jak zakładasz a dopiero potem wszystko składaj na gotowe.