Proszę pana, Anstad to jest 0,6 a nie 0,5 i nie miodowe, tylko potrójnie miodowe więc ta sama cena ale za więcej i o ile prywatne gusta obowiązują - smaczniej, wyraźniej. Natomiast piwo na miodzie gryczanym trafia się często gęsto w różnych sklepach w cenie oscylującej w granicach 4,50-4,75. Marvinka wie, bo bardzo lubi i kupuje na wieczorne sesje z filmami.
A co do jakości to oczywiście, że się kupi. Ot zapraszam do Lidla wspomnianego. Właśnie Johannesa (jak to co jakiś czas mają w zwyczaju) rzucili. Koszt - 2 złocisze, 99 polskocentów. Piwo bardzo w porządku, zwłaszcza jak zostawić na trochę i tylko odrobinkę schłodzić. Albo właśnie wspomniany na samym początku Manufakturowy Pils z Jabłonowa stojący za 3,5 byle gdzie. Albo wianuszek Połczyńskich, z których najdroższe (bodajże ciemne) to chyba 3,60 max. Ha! Przecież Połczyńskie miodowe to jest bodajże jedyne piwo na rynku gdzie pakują miód drahimski do kadzi.
Marvinka rozumie, nie każdy gustuje, niektórzy negują wszystko co się Indian Pale Ale nie nazywa (blieeeeeeeeee!), ale psiakość my tu nie mówimy o obrzydlistwie w rodzaju Okocima, które kupuje młodzież bez doświadczenia i niziny społeczne bez wątrób.
Jest dużo dobrych piw w okolicach 3-4 zeta i tego nie zmienią zapewnienia hipster-piwowarów, którzy sprzedają ludziom swoje produkty owinięte w bawełnę iluzji i zapewnień, że pijąc ich browary człowiek obcuje z czymś wyjątkowszym niż 'takie tam nic ciekawego, ot jakaś śmieszna marynka & sybilla dla biedaków".
Natomiast co do przekrzykiwania się, to są dwa wyjścia: albo się człowiek nie certoli i się przekrzykuje, albo NIE mówi, że nie ma się co przekrzykiwać. To drugie nie jest preferowane bo to taki zabieg w rodzaju "siadaj dziecko, nie kłóć się z wujkiem", z którego nic nie wynika, podczas gdy to pierwsze nieodmiennie prowadzi do jednego - człowiek się wkurza i... leci do sklepu kupić właśnie buteleczkę czegoś przyjemnego.
...Jak właśnie Marvinka ma zamiar. Zdrówko!