Heloł, heloł MI-li państwo!
Marvinka wróciła z wojaży, niestety z obiecanek wyszły pobite gary, bo... słońce nie pozwoliło zaprezentować Xiaominki w pełnej krasie na tle jakichś bajecznych krajobrazów. Po prostu tak po oczach dawało, że nie było jak zrobić zdjęcia, na którym byłoby coś widać na ekranie i to nawet mimo tego, że ludzie z ekipy mieli aparaty Leicy, a nie Sony, czy Nikosie i ustawiali się jak karateka do pokazu, żeby fotę zrobić. Wszystko na darmo.
Garstka totalnie prywatnych uwag:
Nie licząc mainstreamowych smartfonów, Marvinka bawiła się na wyjeździe: Xiaominką właściwą, czyli własną 4g lte, Xiaominką dodatkową, czyli 4g LTE Dual Sim, Lenówką K30, Huaweiem Ascend P8 Dual, oraz Xolo Omegą 5,5. Wrażeń jest trochę, każdy z fonków miał swoje wady i zalety, ale generalnie potwornej przewagi któregokolwiek nad resztą nie ma jeśli chodzi o takie zwyczajne użytkowanie, czyli fotki, multimedia, troszkę prostych gierek i aplikacji.
Od strony hardware, to Lenovo jest fajne, bo chude i lekkie jak piórko, tyle, że kamerę ma w tak bezsensownym miejscu, że na co drugim zdjęciu jest paluch gdzieś w rogu pola widzenia. Trudno powiedzieć, czy to wina modelu, czy akurat tego telefonu, ale Omega umarła po trzech dniach. Prawdopodobnie bateria nie wytrzymała temperatur.
Z oprogramowania firmowego to MIui miażdży. Kurcze, te takie małe pierdółki w rodzaju godzin ciszy, czy prędkość łapania zagramanicznych operatorów telefonii naprawdę pokazują pazur. Kolega z ekipy pokazał Marvince zmodyfikowanego Go launchera. To jest naprawdę fajna alternatywa i ma spore możliwości, jeśli się komuś chce bawić w dłubaninę.
Raz jeszcze Marvinka poleca Perfectly Clear do zdjęć - żadna z aplikacji domyślnych nie potrafiła wyciągnąć takich efektów jak to małe cudeńko. Tu ciekawostka: w dość dużym cieple (ok, 50 stopni) smartfony szalały właśnie z kamerą. Czy mediatek, czy snapdragon traciły zdolność do łapania ostrości, czy zamiast obrazu pokazywały białą plamę.
Kolega pokazywał fajny patent na swoim Huwaeiu. Włączał aparat na robienie serii zdjęć co określony interwał czasowy, pakował go w wodoszczelny woreczek i robił nim w ten sposób podwodne zdjęcia raf koralowych. Z ostrością średnio, czasami były też odblaski od folii, ale co 5-6 zdjęcie było całkiem całkiem.
4g to nadal science fiction, przynajmniej jeśli o okolice Bliskiego Wschodu chodzi. Czasami ledwo się można było załadować na 3g, a co dopiero na wyższy standard. Przy okazji, czy jest jakaś sieć dająca rozsądne możliwości internetowe w roamingu? 44zł/1Mb potrafi przerazić.
Z tego samego powodu raz jeszcze trzeba głośno to powiedzieć: brak slotu kart mSD w warunkach polowych, to bardzo poważne ograniczenie.
Marvinka nie zdawała sobie sprawy jaki zasięg ma Orange. Normalnie środek pustyni, a tam szyldy Oranża. Karta Nju dobrze to wykorzystywała. Play - tak średnio, ledwo dawał radę, nawet po przekaźnikach Orange. Po egipskiej stronie, odwrotnie, Play łapał coś w miarę szybko, Nju często traciła zasięg i śmigała dopiero po rejestracji w jakimś EGY, czy vodafonie.
Tyle tytułem powitania. Marvinka idzie obkładać poparzenia słoneczne jogurtem. Filtr setka, a nie wystarczył, psiakość!