Niestety i to jest w zasadzie trochę grubsza sprawa.
Taka filozofia to początek całkowitej migracji w "Chmurę", która jest chyba nieuniknionym krokiem. Prędzej czy później lokalne magazyny danych przestaną być domyślnym rozwiązaniem, a użytkownicy nawet nie będą ogarniali co to "twardy dysk", skoro będą mieli natychmiastowy dostęp do swoich danych w Internecie. To prawdopodobnie również jeden z wielu kroków na drodze do zupełnie innego podejścia do informatyki.
Marvinka w ramach pewnego takiego projektu przygotowała i obroniła w okolicach '00 roku scenariusz powstania i globalnego wdrożenia zdalnych systemów operacyjnych działających na zasadzie abonamentów. W jego myśl jedyne co masz to jakiś interface z bootloaderem do połączenia się z siecią i pracy z aplikacjami, a reszta, włącznie z samym systemem - zdalna, przy czym to do czego masz dostęp jest regulowane comiesięczną opłatą.
Niestety, z racji podkreślenia negatywnych aspektów tego scenariusza, praca nie spotkała się z ciepłym przyjęciem. A szkoda, szkoda, bo się prognoza sprawdza i ludzie do niej dojrzewają. Takie rozwiązanie ma przecież wiele zalet. Dostępność, bo wszędzie masz ze sobą swoją kolekcję i biblioteki danych, bezpieczeństwo, bo auto-backup co minutę ... I totalna kontrola nad danymi i działaniami użytkownika, bo przecież ktoś tam siedzi i ma wgląd we wszystko co się dzieje.
Nie ma co się dziwić, że Googól, a w ślad za nim inne złowieszcze korporacje próbują ludzi namówić do nowego podejścia, tylko, że... raz, że po prostu infrastruktura Internetu nie dorasta do tej wizji. Za wcześnie na to, biorąc pod uwagę, że choćby takie Stany mają bardzo słabe łącza. To się nie może przyjąć, póki Sieć nie zapewni wsparcia dla takiego rozwiązania.
A dwa, Google jest na bakier z dobrymi manierami i finezją, działają jak niedomyci przekupnie z jakiegoś bazaru, co to z przeproszeniem kupę by spod siebie zeżarli z chciwości, że się tyle marnuje. No bo jak tu inaczej nazwać blokadę rozszerzenia lokalnych danych i podawanie alternatywy w postaci drogich opłat za w sumie śmieszne rozmiary dysków online?
Marvinka ma nadzieję, że im kiedyś ta chciwość wywoła solidną biegunkę i się posrają nad tym co nawyprawiali, zupełnie jak nad tymi paskudnymi Gogleglassami...
Ehem, ehem, Marvinka przeprasza, późno już i bredzi trochę.