Żadne konkretne wydarzenie nie zepsuło mi telefonu. Po prostu jest taki od wyjęcia z pudełka.
Pierwszego dnia było fajnie, bateria co prawda rozczarowywała, ale nie przycinał.
Potem na noc był w trybie mega enorgooszczędnym przy 100% baterii... rano wstałem było ~40% chyba. Pierwszy zgrzyt.
A potem już lawina - nie da się odlokować ekranu (nie reaguje na dotyk), przepotężne lagi, Deezer odtwarza tylko jeden utwór potem milknie (choć niby odtwarza następny utwór), Bluetooth ślepy na jedno oko, wywalanie z apliacji/wieszanie telefonu/ samoistne wyłączanie. No i to zużycie energii - raz mnie poparzył i w te 6 czy 7 godzin zużył prawie 90% baterii.
Od tego momentu "prawie" z niego nie korzystam, tzn mam powyłączane większość funkcji żeby go nie przemęczyć i liczyć na to, że będę mógł liczyć choc na odbierane połączeń/dzwonienie.
Oczywiście ładować muszę ze 2 razy dziennie.
Dodam, że nie upadł, nie zamókł, nie robiłem niczego oprogramowaniem.
Nie wiem czy mam oficjalne Global Stable czy "syfiasty", ale po oznaczeniach sądząc to chyba oficjalny bez malware.