Xiaomi Wowstick 1F+. Ucieleśnienie marzeń majsterkowicza

Xiaomi Wowstick 1F+. Ucieleśnienie marzeń majsterkowicza

Kiedyś, podstawą warsztatu elektronicznego, oprócz wyspecjalizowanych urządzeń, takich jak oscyloskop, aparaty do pomiaru prądu czy nawet lutownice, były proste narzędzia: wkrętaki, szczypce, pęsety, etc. Wraz z miniaturyzacją, a także postępem technologicznym, naprawy warsztatowe okazały się coraz mniej opłacalne. Mało kto bawi się dzisiaj w wymiany podzespołów na płytce drukowanej. W większości przypadków naprawa polega na wymianie gotowych modułów.

Z powodu tego, o czym piszemy w pierwszym akapicie, w zasadzie jedynym narzędziem, które pozostaje wciąż potrzebne i jest bezustannie wykorzystywane w elektronice jest wkrętak. Wszak jakoś te wszystkie moduły i elementy są połączone. W jaki sposób? Śrubkami, wkrętami, jakkolwiek to nazwać. Wkrętak, potocznie nazywany śrubokrętem (choć niektórym ta ostatnia nazwa może kojarzyć się raczej z napojem wyskokowym… ;) ) okazuje się być wciąż potrzebny. A skoro mówimy o nim w kontekście postępu technologicznego…

Xiaomi Wowstick 1F+ – zestaw

…należy wspomnieć o wkrętaku, będącym swoistym uosobieniem nowoczesnych napraw. Elektryczny wkrętak Xiaomi Wowstick F1+ można kupić w sklepach w Chinach. I jest to zdecydowanie bardziej opłacalne, aniżeli kupowanie go w kraju, Za kwotę niespełna 130 PLN możemy bowiem otrzymać powiększony zestaw. Jak bardzo powiększony…?

Zacznijmy od tego, że urządzenia wraz z akcesoriami zapakowano w sporych rozmiarów kartonik w białym kolorze. Wśród opisów na opakowaniu odnajdziemy informację o tym, że jest to zestaw liczący 69 elementów. W środku – ku zaskoczeniu ;) – kilka kolejnych kartoników. Pierwszy z nich jest szeroki i płaski. Zawiera jedno z akcesoriów dołączonych do wkrętaka: pad do drobnych elementów.

To nie tylko podkładka sama w sobie. Pad o wymiarach 215 x 85 mm i wadze 114 gramów jest namagnesowany, dzięki czemu w trakcie naprawy, z powodzeniem możemy nań odłożyć drobne elementy bez obawy o zagubienie któregokolwiek z nich. Siła przyciągania, choć pozwala na przytrzymanie drobnych elementów, nie jest aż tak duża, aby potem utrudnić oderwanie ich od podłoża.

W kolejnych trzech kartonikach znajdziemy tubki, wykonane z przezroczystego plastiku, zakończone gumowymi zatyczkami, które jednocześnie są uchwytami znajdującego się wewnątrz szkieletu. Tubki są sztywne i stosunkowo ciężkie. Nic w końcu dziwnego, skoro każda mieści metalowe bity. W pudełkach nr 1 i 2 po 20 oraz w pudełku nr 3 16 bitów.

Zobacz też:  Poprawki błędów oraz nowe funkcje - co nowego w tym tygodniu w xiaomi.eu?

Na każdym z opakowań (tubce) znajdziemy ikoniczny wykaz znajdujących się wewnątrz bitów. Na szkielecie, w gumowych pierścieniach ulokowano bity. Każdy z nich o długości 28 mm i szerokości 4 mm (w części obsadki). Łącznie, w zestawie odnajdziemy 56 bitów o różnych rozmiarach i różnych końcówkach: płaski, płaski z otworem, krzyżyk, krzyżyk z otworem, gwiazdka pięcioramienna, gwiazdka sześcioramienna, gwiazdka sześcioramienna z otworem, trójkąt, „Y”, i wiele innych. Wszystkie bity wykonane zostały z dużą precyzją, z utwardzanej stali.

Kolejny kartonik i kolejne elementy zestawu. Oprócz przewodu do ładowania wkrętaka, znajdujemy tu miniaturowy słoiczek z nakrętką (do przechowywania malutkich wkrętów i nakrętek), kostkę do otwierania obudów telefonów, przyssawkę do podnoszenia paneli tylnych lub wyświetlaczy, duży i metalowy pierścień oraz plastikową kratkę. Ten ostatni element jest o tyle ciekawy, że pełni określoną funkcję. Czasami jest potrzeba aby końcówki wkrętaka nie były namagnesowane. Dołączona kratka umożliwia, poprzez odpowiednie poruszanie końcówką wokół obrębu kratki, odmagnesować końcówkę albo na powrót ją namagnesować. Bardzo przydatne.

Wspomniany wcześniej metalowy pierścień, z wygrawerowanym logo Wowstick, to nic innego jak podstawka do wkrętaka. Stosunkowo ciężki gadżet, ważący blisko 120 gramów, skutecznie utrzymuje wstawionego weń wkrętaka. Żelowa podkładka z kolei dobrze zabezpiecza pierścień przed przypadkowym przesuwaniem.

Przedostatni kartonik w zestawie zawiera pudełko. Wykonane z białego plastiku, wewnątrz posiada dwa miejsca: jedno na etui z bitami, drugie na wkrętak.

Etui nie posiada żadnych zawiasów. Obydwie połówki pudełka łączą jedynie cztery niewielkie magnesy. Czynią to jednak na tyle silnie, że bez obaw o przypadkowe otwarcie i wypadnięcie przedmiotów można pudełko przenosić. Jeśli jednak przytrafi się sytuacja, gdy pudełko upadnie na podłogę, będziecie szukać elementów ukrytych wcześniej w pudełku. Magnesy nie są aż tak silne, aby przytrzymać dwie połówki w takich przypadkach.

Xiaomi Wowstick 1F+ – wkrętak

Wkrętak jaki jest każdy widzi… Walec o wymiarach w zasadzie nie różni się od wymiarów tub z bitami – 15 x 173 mm. Niewielka jest również jego waga – 109 gramów, zwłaszcza zważywszy wbudowane w urządzenie ogniwo zasilające, To, ma pojemność 500 mAh, i zgodnie z obietnicami producenta zapewni ciągłą pracę urządzenia nawet przez 8 godzin. Mnie natomiast, przez kilka dni zabawy nie udało się zmusić wkrętaka do „poddania się”. Warto wspomnieć przy tej okazji, że model oznaczony symbolem F1, bez „+”, jest zasilany dwiema bateriami typu AAA.

Zobacz też:  MIUI 20.5.28

Wowstick, czy raczej jego korpus, został wykonany z aluminium o chropowatej strukturze, co znacząco ułatwia jego trzymanie. Użytkowanie urządzenia przypomina nieco pisanie grubym długopisem. Wkrętak jest wyraźnie wyczuwalny w ręce z uwagi na wagę i gabaryty. Praca nim jest wygodna, choć wymaga przyzwyczajenia się, zwłaszcza dla osób, które dotychczas posługiwały się zwykłymi wkrętakami.

Tylna część korpusu urządzenia zawiera port microUSB. To za jego pośrednictwem naładujemy wbudowaną w wkrętak baterię. Warto dodać, że naładowanie ogniwa od zera do 100% zajmie 40 minut.

Na drugim końcu wkrętaka znajdziemy obrotową końcówkę. Jest ona namagnesowana, dzięki czemu bity w niej zamocowane nie wypadną w trakcie pracy. Na froncie korpusu natomiast zamontowano trzy diody LED świecące zimnym, białym światłem. Ich zadaniem jest doświetlanie pola pracy. Jako, że odległość od korpusu do miejsca, gdzie znajduje się wkręt jest niewielka, diody spełniają swoją rolę w sposób właściwy.

Mniej – więcej w 1/3 wysokości korpusu wkrętaka ulokowano przycisk. Jego zadaniem jest uruchamianie ruchów obrotowych urządzenia. Bardzo istotne jest to, że przycisk jest dwupozycyjny: naciśnięcie z jednej strony uruchamia ruch obrotowy zgodny z kierunkiem ruchu wskazówek zegara, czyli wkręcania., zaś naciśnięcie przycisku z drugiej strony – ruch odwrotny.

Przycisk ma dość wyczuwalny, acz miękki skok. Mikrostyki nie mają zbyt silnego mechanizmu zwrotnego, dlatego nawet dłuższe przytrzymanie klawisza nie męczy palca.

Xiaomi Wowstick 1F+ – praca

„Jeszcze nigdy praca nie była tak komfortowa!”. Tak pewnie powinno brzmieć hasło reklamowe Wowsticka. I coś w tym jest, ponieważ o ile nie wliczać czasu na swego rodzaju przestawienie się z używania „analogowego” wkrętaka, to czas spędzony z wkrętakiem Xiaomi jest czasem dobrze spożytkowanym. 200 obrotów na minutę to prędkość może niezbyt porywająca, jednak pozwalająca w komfortowy sposób wkręcać i wykręcać wkręty.

Początkowo urządzenie może wydać się nieco zbyt głośne, wydające nieco… jazgoczący dźwięk. To jednak początkowe wrażenie. Po kilku chwilach pracy z urządzeniem przyzwyczajamy się do dźwięku.

Zobacz też:  Redmi 10X z układem Dimensity 820

Od tak niewielkiego urządzenia, z tak niewielką baterią, trudno wymagać dużej mocy. Jeśli wkręty będą mocno zamocowane, z pewnością nie uda nam się ich odkręcić z pomocą silniczka Wowsticka. Nie pomaga w tym jego stosunkowo niewielki moment obrotowy, na poziomie 4 Nm. To około 1,5 kg nacisku. Jednak nie jest problemem. Dzięki stosunkowo silnym mechanizmom zapadkowym, możemy w początkowej fazie wykorzystać Wowstick jak zwykły śrubokręt, obracając całym urządzeniem.

Trudno jednocześnie znaleźć wkręt, którego bity znajdujące się w zestawie nie będą w stanie odkręcić. Tak duża liczba bitów zapewnia komfort w postaci braku obaw o natrafienie na sytuację, kiedy nie będziemy mogli czegoś odkręcić z powodu braku właściwej końcówki.

Xiaomi Wowstick 1F+ – konkluzja

Świetna jakość materiałów i spasowania konstrukcji to niewątpliwe plusy testowanego urządzenia. zdecydowaną zaletą zestawu jest jego uniwersalność, pozwalająca na komfortową pracę, a przejawiająca się w sporym zestawie akcesoriów. To również, co zasługuje na podkreślenie, atrakcyjna cena urządzenia.

Czy ma jakieś wady? Chyba nie do końca przemyślany sposób na zamknięcie etui. Magnesy pudełka nie są aż tak silne aby zabezpieczyć elementy w nim schowane w razie upadku. Z kolei za wadę nie do końca uznałbym niewielkiej mocy silniczka, ponieważ może ona zostać zniwelowana przez „analogowe” wykorzystanie wkrętaka.

Zapytacie: czy warto? Zdecydowanie tak. W porównywalnej cenie często można zakupić zestawy dobrej firmy, ale składające się z wkrętaków mechanicznych, analogowych. Warto tu wspomnieć, że Xiaomi Wowstick 1F+ funkcjonuje również jako Xiaomi Wowstick 1F Pro. I bez dwóch zdań to zestaw absolutnie niezbędny nie tylko w warsztacie dzisiejszego elektronika, ale i domowego majsterkowicza.

Xiaomi Wowstick 1F+:

+ świetna jakość materiałów i spasowania elementów,
+ wygoda użytkowania wkrętaka,
+ bogaty zestaw dodatków,
+ w zasadzie pełen zestaw kształtów końcówek (bitów),
+ bardzo atrakcyjna cena zestawu,

– niewielka moc silniczka, możliwa jednak do zrekompensowania przez fizyczny obrót urządzeniem,
– nie do końca przemyślane zamknięcie etui.


Z Xiaomi i MIUI od września 2013 roku. Pasjonat wszelkie rodzaju urządzeń elektroniki użytkowej, sztuk walki, muzyki chóralnej i poprawnej polszczyzny. Kilkanaście lat poświęcił pracy redaktorskiej i recenzenckiej na portalach FrazPC.pl oraz Tablety.pl.