Niepokoiło mnie ostatnio skrzypienie (hulajnogę mam tydzień, przejechane 85km) Tak jak w temacie. Przechodząc od razu do sedna. Problemem są luźny „kołek” i śrubka, mocująca kierownice... znajduje się ona pod plastikową obręczą zapobiegająca otwieraniu się mechanizmu zamknięcia blokady kierownicy. W moim przypadku kołek wystawał już tak, z pięć milimetrów, wiec wbiłem go delikatnie młoteczkiem, niby siedzi, śrubkę dokręciłem do oporu. Już nie ma najmniejszego luzu. To wszystko.
Mój temat może okazać się dla was pomocny, bo osobiście nie mogłem nic znaleść na ten temat, poza komentarzami i pytaniami, ludzi którzy to olali. Niestety już raz miałem wypadek na jedno śladzie z powodu pieprzonej śrubeczki, wiec wiem jak to boli i ile kosztuje. Przestrzegam na przyszłość, róbcie przeglądy przed każda dłuższą wycieczka,
Pozdrawiam!