Witam
W powyższym modelu wystąpił brak zasięgu najpierw na gnieździe sim2 (około 2 miesiące temu), a następnie na sim 1 (około 3 tygodni temu). Telefon półroczny, na gwarancji w różowej sieci. Po odesłaniu telefonu ich serwis stwierdził, że telefon ma wygięty moduł wyświetlacza i zaproponował naprawę w kwocie 500 zł. Główny problem nie został nawet wspomniany w ich opisie usterki. Telefon odebrałam bez naprawy, zaniosłam na oględziny do lokalnego, sprawdzonego serwisu. Plomb nie naruszano, telefon obejrzano, testowano kilkanaście kart sim różnych operatorów - problem nadal występuje. Serwisant stwierdził, że lekko wygięty moduł wyświetlacza nie powinien mieć wpływu na slot, a już ma pewno koszt jego naprawy nie wynosi 500 zł, a 4x mniej. Facet nie chce wybebeszać telefonu na gwarancji, tym bardziej, że uczciwie nie wie co jest przyczyną.
Poradźcie mi co zrobić, różowy serwis olewa sprawę, kolejna wysyłka do nich na mój koszt, a nie mam gwarancji, że w ogóle się tym zajmą. Czy kontaktować się bezpośrednio z producentem, Rzecznikiem praw konsumenta? Jak się do tego zabrać? Co może być przyczyną?
Może jestem głupia, ale kompletnie nie wiem co dalej robić. Nigdy nie miałam takiej sytuacji, a to był mój najlepszy telefon...