paul1981

Użytkownicy
  • Content Count

    6
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral

About paul1981

  • Rank
    Nowy
  1. Bardzo fajnie to wygląda. Dziękuję za zdjęcia, czas się wybrać do sklepu metalowego
  2. Czy mógłbym zobaczyć zdjęcia tej konstrukcji z obejmami do rynien? Wygląda na znacznie lepiej przemyślaną od mojej
  3. KILKA SŁÓW O DĘTKACH I OPONACH Pisałem 2-3 strony temu o tych twardych oponach, które poddały się dopiero po sesji w mikrofali, później pomagała suszarka. Kupiłem tu, takie charakterystyczne z ogonkami na zewnątrz: https://pl.aliexpress.com/item/32816615778.html?spm=a2g0s.9042311.0.0.6b195c0fruzlEI Jak pisałem założenie graniczyło z cudem. To była tylna opona, więc można było ją ułożyć na podłodze, nie ograniczał mnie kabel jak przy przedniej oponie. Operacja polegała na użyciu rękojeści młotka jako elementu "naciskającego" i opieraniu się prawie całym ciałem na metalowej części młotka, by zgniatać oponę "na godzinie 15", przy jednoczesnym obserwowaniu, czy opona nie wychodzi na godzinie 9. Niestety wychodziła. Z uwagi na to, że to jest TYLNA opona, dosyć już sfrustrowany związałem oponę metalowym kablem ciasno "na godzinie 9" i dalej dociskałem trzonkiem młotka do podłogi "na godzinie 15". Przy przedniej oponie tego bym nie wykonał, bowiem nie byłoby jak zadrutować "godziny 9". Ale przecież nie jesteśmy małpami, muszą być do tego jakieś narzędzia. Przypadkiem w wietnamskim centrum Marywilska 44, Warszawa natrafiłem na pawilon H68, gdzie za 5 zł/sztuka nabyłem kilka narzędzi takich jak w załączeniu. Uwaga, element na końcu śruby jest teoretycznie obrotowy, aczkolwiek może się wrzynać w prasowany materiał. Zalecane zastosowanie podkładek. Od tego czasu dętka nie poszła, ale tym razem jestem zwarty i gotowy, "nie mogę się doczekać" Oczywiście nie jestem do końca przekonany, ale mam wrażenie, że przy użyciu 4-8 takich zacisków założenie nawet bardzo twardej opony może być zaskakująco proste (podobne zaciski dostępne też w Metal Market na Mińskiej 38 w Warszawie, ale odpowiednio drożej). Nie zamontowałem jeszcze taśmy antyprzebiciowej Zefala, bo zrobię to nieumiejętnie i prędzej ta taśma będzie tarła dętkę. MECHANIZM SKŁADANIA Oczywiście, kiedy już tylko czekałem na kolejną dętkę by przetestować metodę na zaciski metalowe ze śrubą, M365 mnie ponownie zaskoczyła i w czasie jazdyzłamał się w pół "języczek". Czułem się zaskoczony i głupi. Zaskoczony, bowiem przezornie jeszcze około świąt zakupiłem na Ali języczek, bo już wtedy było dla mnie oczywiste, że on pęknie. Głupi, bo przewidując awarię zostałem zaskoczony. Głupi, bo chcąc dojechać dalej postępowałem niezgodnie z instrukcją "pomagając" odbiciami nogi na podjazdach, mimo że dla debili namalowano infografikę, by tego nie robić. To powodowało naprężenie kierownicy w kierunku składania -> czytaj znaczne naprężenie języczka. Musiał pójść i poszedł. Jakoś tak mnie to zaskoczyło, że niby wyhamowałem o połowę, ale już później resztę hamowania zakończyłem już gołym kolanem po ścieżce rowerowej. Później byłem zaskoczony, bo krwi było co nie miara Więc nie bądźcie zaskoczeni, zamówcie już dziś języczek zapasowy i uważajcie przy odbijaniu się, by nie ciągnąć do tyłu kierownicy. Języczek na pewno pęknie wkrótce. Wymiana języczka była tak trudna jak opisywano tutaj. Z jakiegoś względu konstruktor mocuje języczek nie na śrubie, ale na "bolcu" przeszywającym trzon kierownicy i języczek. Bolec ma średnicę 5mm (ważne). Po 1000+ km bolec prawdopodobnie jest lekko zakrzywiony, więc jego wytłuczenie będzie nie lada wyzwaniem dla amatora takiego jak ja. Zacznijmy od tego, że bez specjalnego wybijaka 5mm nie zrobicie prawdopodobnie nic (jest też na Mińskiej 38, Warszawa, około 20-30 zł). Później zaskoczy Was jak mocno trzeba będzie walić w ten bolec, by wyszedł na drugą stronę. Wyjdzie - aczkolwiek będziecie musieli przemyśleć, jak nie uszkodzić palców, jeśli młotek się omsknie z wybijaka. Coś się przyda do trzymania wybijaka 5mm w który tłuczecie. Możecie też odpuścić i przeciąć bolec, później jakoś go usunąć (będzie pewnie łatwiej), umieścić zwykłą śrubę 5mm, sprawdziłem pasuje, ale na co się nie odważyłem, zastanawiając się dlaczego twórca używa bolca (czy śruba nie będzie szorować, psuć języczka?). Na koniec, będzie część której już zupełnie nie rozumiem - jak bolec wbić z powrotem nie uszkadzając farby/poszycia trzonu kierownicy. Bolec jest w naturalnym stanie "schowany" - stad łatwo go wybijać, bo wybijak wchodzi lekko w dziurę opiera się na bolcu i tylko tłuc. Trudniej wbijać z powrotem. Bo gdy bolec ma 5 mm, Wasz wbijak ma 5 mm, bolec jest już prawie w dziurce która ma 5 mm, ale jeszcze nie w środku, to trochę to polega na przykładaniu wbijaka jak zegarmistrz, a potem walnięciu młotkiem z całej siły. Znowu celowaniu, przykładaniu, walnięciu - jak się ręka obsunie to wbijakiem porysujecie poszycie kierownicy. To będzie trwało bardzo długo. Aha jeszcze coś - mechanizm składania LUBI być nasmarowany (wtedy chodzi znacznie lepiej i jest bardziej "sztywny"). Choćby olejem roślinnym. Lubi być wyregulowany jak to łopatologicznie pokazano tutaj www.youtube.com/watch?v=MyA1oPJ23jo I spokojnie można wyregulować bez głupich podkładek. A jeśli już jest wyregulowany i nadal skrzypi, to znaczy, że skrzypi nienasmarowany bolec - zwłaszcza po wymianie języczka skrzypiał bolec niemiłosiernie. Inna sprawa - hamowanie kolanem po betonie było niemiłe, więc obecnie jeżdżę z dodatkowym zabezpieczeniem, którego prowizorki wstyd pokazać. Jakie Wy macie pomysły na trwałe zabezpieczenia? Jak zwykle pytam - jakie są Wasze doświadczenia, co robię z pewnością źle, co można zrobić lepiej.
  4. Dalsza walka z przetartymi dętkami. Z początku było nieźle. Przejechałem ok 300-500 km bez wymiany dętek. Później poszła pierwszy raz. Wiele mozołów z wymianą. po 3-4 razie nauczyłem się to robić sprawnie. Nie wymieniałem opon. Bo po co. Bieżnik wyglądał ok. Był też drugi powód, który zniechęcał mnie do wymiany opon, ale tylko dętki - otóż używane opony po ok. 800-1000 km są bardzo miękkie, przez co wymiana z użyciem starej opony szła znacznie sprawniej i łatwiej, niż z użyciem nowej opony. Ale z czasem szło coraz gorzej. Nowe dętki starczały na ok. 100 km. A kupowałem te niby "lepsze, grubsze", z czerwonym logo "AMALIBAY". Dzisiaj dętka z tyłu przetarła się po tygodniu od założenia. Po demontażu objawił się obraz masakry dętki (1 zdjęcie - image.png). Nic nie dało talkowanie, które tydzień temu wykonałem. Przejechałem ok. 50 km i dętka wyglądała dziś, jakby ją dorwał wściekły pitbull. Spojrzałem tym razem, na wnętrze opony i chyba widać wyjaśnienie takiej masakry. Porównajcie wnętrze nowej oryginalnej opony (2 zdjęcie 20190511_170146_HDR.jpg) oraz opony zjechanej ok 1000 km (3 zdjęcie - 8382397821873372601.jpg). Jak widać - prawdopodobnym źródłem przetarć jest to, że sznurki (czy druty?) w nowej oryginalnej oponie są pokryte gumą, ale wraz z używaniem, guma się ściera i sznurki wychodzą na zewnątrz - i zaczynają ciąć dętki niczym brzytwy. Dzisiaj wymieniłem oponę na nową - nie oryginalną, ale kupioną u MajFrenda. Niby ulepszoną, bo odróżniającą się inną fakturą wnętrza opony, większym połyskiem i takimi ogonkami na zewnątrz (zdjęcie 4 - Upgraded-Xiaomi-Mijia...). Dam znać, jak się sprawdzi. Z montażem był kłopot, bo nowy rodzaj opony jest znacznie bardziej twardy, nawet od nowych oryginalnych opon. Tak więc o ile wymiana dętki z użyciem zjechanej oryginalnej opony jest tylko "względnie niełatwa i frustrująca" - zaś wymiana dętki z użyciem nowej oryginalnej opony jest już "bardzo frustrująca i mocno uciążliwa", to zamontowanie tej nieoryginalnej zupgrejdowanej opony wydawało się z początku zupełnie niemożliwe. Pomogło podgrzanie opony w mikrofali (po 10-15 sekund w 500w), tylko że w połowie montażu nowa opona wystygła i zrobiło się okropnie trudno. Z pomocą przyszła suszarka do włosów, którą lekko podgrzewałem oponę i centymetr po centymetrze upychałem oponę do rowka felgi (upychanie, nie podważanie - podważanie jest głupie, oponę trzeba ściskać i będzie wchodzić sama, w tym przypadku warto było po przeciwległej stronie średnicy ściskania, tam gdzie już weszła do felgi, związać "drutem do suszenia prania", by opona "ściskana na godzinie 14-15" nie wychodziła z rowka "na godzinie 9-10"). Ogólny wniosek jest taki - oryginalne opony i dętki nie są złe, ale warto wymieniać wraz z dętkami także oponę, bo przetarcia wewnętrzne będą niszczyć kolejne nowe dętki. Jakie są Wasze doświadczenia? Co robię źle? Czy można wykorzystać stare opony? Są miękkie i znacznie przyjemniej się je zakłada i zdejmuje. Przedstawiona na zdjęciach jest wyraźnym mordercą nowych dętek, ale może można coś zrobić - wyścielić silvertape? (brzmi głupio, bo silvertape ma też w sobie włókna tnące gumę. Wkleić (jakim klejem) do środka starą wyciętą dętkę? (Niczym wkładkę do butów, by funkcjonowała jako osłona nowej dętki przed tymi odsłoniętymi włóknami, które tną nowe dętki).
  5. Czy ktoś w Polsce (Warszawie?) podjalby się takiej modyfikacji za uczciwym wynagrodzeniem? Oczywistym jest ryzykowny charakter takiej operacji, a więc zakładam, że po podpisaniu odpowiednich oświadczeń o zagrożeniu pożarowym, możliwości uszkodzenia itd...
  6. DĘTKI. Chciałbym Was poprosić o poradę w tak istotnej kwestii. Kilka zebranych opinii, bowiem nie mam dosyć danych, by nazwać je faktami, może macie więcej informacji i możecie to potwierdzić? częściej przecierają się, niż są przebijane - sugerowany talk, komuś naprawdę pomógł? na wschodnim Youtube przy wymianie dętek owijają nową dętkę w przeciętą starą dętkę, jeszcze mleczko - aczkolwiek nie wiem jak ma pomóc w przetarciu, czy tylko nie zabrudzi trwale felgi? znów na wschodnim YouTube sugerowany problem z "karbowaną" powierzchnią opon, sprzedają "gładkie" twierdząc, że to rozwiązuje problem (źródło www.youtube.com/watch?v=hYNZ-kwWLGA), pompuj przednią do 3 i tylną do 4 i będzie lepiej (tutaj okażę się kompletnym dyletantem, ale jak to sprawnie zrobić, by nie zeszło ciśnienie przy odkręcaniu "przejściówki" w komplecie? Nie idę w temat pełnych kół. Nie akceptuję uproszczenia Wydaje mi się, że jest to ograniczanie funkcjonalności, za którą zapłaciliśmy. Opony + dętki nie wymyślono wczoraj, wszędzie są opony i dętki, ponieważ są skutecznym i wygodnym rozwiązaniem, nie powinny pękać na kamieniu, na wystających studzienkach (ale omijam), a w szczególności od głupiego przetarcia. Jeśli pękają, to chyba robimy coś źle, albo mamy złe części zamienne. OK, zużywają się, będą pękać, niezbędna będzie WYMIANA. Proszę, byście trochę podzielili się wiedzą i doświadczeniem co do wymiany. Bo moja pierwsza była jakąś tragedią, trwała półtorej godziny (do czasu uszkodzenia pierwszej dętki przy wentylu) i trochę czasu przy kolejnym podejściu. Stąd znów parę opinii, które nie muszą być faktami: istotny, przynajmniej przy oponach CST z wersji EU jest "kierunek założenia opon", w serwisie rowerowym nie znają się, nie chcą, przynajmniej w Warszawie, w zakładzie samochodowym metalowymi łychami zniszczą, powinno się podgrzać opony by były elastyczne (jak? ktoś próbował? mikrofala, jak opony pełne?), tak naprawdę nie potrzebujesz narzędzi, tylko "sposobu" - jeszcze raz źródło powyżej (ale ten facet wygląda, że ma krzepę www.youtube.com/watch?v=hYNZ-kwWLGA) - ale co powiecie na temat tego, który robi to w sposób dziecinnie prosty bez narzędzi - wskazuje głęboki rowek w feldze i technikę ściskania opony www.youtube.com/watch?v=SuoKKL6n1iA - szczerze mówiąc, nie znam się, ale patrząc na to, trochę był szok i niedowierzanie widząc z jaką łatwością ten chłopak robi to gołymi dłońmi, biorąc pod uwagę, jak ja się namęczyłem z narzędziami. Może to kwestia innej opony? Opony bardziej zużytej, albo z innego rodzaju gumy, o której wspomina się w pierwszym filmie.