Telefon nagle zaczął sie resetowac i nie mogl sie uruchomic, restart za restartem. W koncu udalo mi sie go właczyc, ok. 10 min takich restartow zjadlo mi 20% baterii. Przez kilka min bylo ok, az w koncu znow sie zresetowal i znow nie mogl sie odpalic. Po chwili znow go wlaczylem (jakims cudem) i znow kilka min spokoju. No i finalnie wylaczyl sie na amen. Teraz juz w ogole sie nie wlacza, nie reaguje nawet na podpiecie ladowarki (dioda nie swieci). W skrócie - totalna cegla. Obawiam sie, ze problemem moze byc spalona plyta glowna. Ktos sie juz z czyms takim spotkal ?