Mam do Was pytanie w kwestii prawnej. Ogólnie orientuję się w tym, że w tej chwili hulajnoga jest uznawana za pieszego a więc i zasady poruszania się po drodze są jak dla pieszego. No a mianowicie problem mam taki, że dosłownie przez 200m jak jadę do pracy niema chodnika a pobocze powiedzmy jest umowne, raz szersze a raz prawie wgl niema tylko same krzaki. Jakiś czas temu, jak była ta policyjna akcja z w związku z pieszymi, to dostałam swój pierwszy w życiu mandat, bo jechałam prawą stroną ulicy. Przyjęłam go, no bo w tym momencie wiedziałam, że zrobiłam źle. Wszystko potem wydawało się być ok aż do wczoraj. Policja mnie zatrzymała, bo jechałam lewym poboczem drogi Specjalnie do nich podeszłam porozmawiać o tym i pochwalić się mandatem. Policjant jednak był uparty i upierał się, że powinnam jechać prawą stroną (za co dostałam mandat miesiąc temu) bo hulajnoga to nie pieszy tylko pojazd. No ja na prawdę nie wiem jak mam przejechać ten króciutki kawałek, żeby się nie narażać na następny raz. Całą drogę mam piękny głatki chodnik, unikam ścieżki rowerowej. Tylko ten krótki odcinek to jakaś makabra xd Czemu to, czy dostanę kolejny mandat ma zależeć od tego, jakie policjant będzie miał "widzi mi się". Wiem, że kolejnego mandatu nie przyjmę ale co mi to da, jak czas mi i tak zmarnują. Domyślam się, że zanim uregulują przepisy, to się jeszcze zdążę nadenerwować. Co wy robicie w takich sytuacjach, jak jeździcie i jak się tłumaczycie?