Drogie smartfony? Będzie jeszcze drożej

Globalny niedobór pamięci DRAM i NAND zaczyna bezpośrednio przekładać się na ceny urządzeń mobilnych.

Wzrost kosztów komponentów wymusza na producentach korekty cenników, a pierwsze sygnały tej zmiany są już widoczne w segmencie flagowców. Nowe modele Samsung Galaxy S26 oraz Samsung Galaxy S26+ zadebiutowały w cenach wyższych o 100 dolarów względem poprzednich generacji, pomimo braku przełomowych innowacji technologicznych. To wyraźny sygnał, że presja kosztowa po stronie łańcucha dostaw zaczyna dominować nad klasycznym cyklem produktowym.

IDC: najgłębszy spadek dekady

Według najnowszego raportu International Data Corporation, globalny rynek smartfonów może w 2026 roku skurczyć się o 12,9%. Prognozowana sprzedaż na poziomie 1,1 miliarda urządzeń oznacza spadek o około 160 milionów sztuk rok do roku. Jeśli te szacunki się potwierdzą, branża odnotuje najgłębszy regres w tej dekadzie — większy niż podczas pandemii COVID-19. Byłoby to jedno z najpoważniejszych tąpnięć w ciągu ostatnich 20 lat funkcjonowania rynku smartfonów.

Czytaj także:  iPad ma nowego rywala? Xiaomi Pad 8 Pro wkracza na rynek globalny

Koniec ery tanich smartfonów?

Najmocniej ucierpi segment budżetowy. Smartfony w cenie poniżej 100 dolarów — których w 2025 roku sprzedano około 170 milionów — mogą przestać być rentowne. Starsza dyrektor ds. badań w IDC, Nabila Popal, wskazuje, że nawet po stabilizacji rynku ceny pamięci prawdopodobnie nie wrócą do poziomów z 2025 roku. Oznacza to strukturalną zmianę w ekonomice produkcji urządzeń mobilnych.

W modelach niskomarżowych wzrost kosztów DRAM i NAND nie może zostać wchłonięty przez producentów — zostanie więc przeniesiony bezpośrednio na konsumentów lub doprowadzi do wycofania części modeli z oferty.

Rekordowy wzrost średniej ceny sprzedaży

IDC prognozuje, że średnia cena sprzedaży (ASP) smartfonów wzrośnie w 2026 roku o 14%, osiągając historyczny poziom 523 dolarów.

To efekt:

  • rosnących cen pamięci DRAM i NAND,
  • presji kosztowej w łańcuchach dostaw,
  • koncentracji rynku wokół segmentu premium,
  • spadku opłacalności urządzeń budżetowych.

Rynek może przejść trwałą transformację — z masowego i przystępnego cenowo w bardziej skoncentrowany na wyższych półkach cenowych.

Kto zyska, kto straci?

Najlepiej przygotowane na obecny kryzys wydają się Samsung oraz Apple. Obie firmy:

  • posiadają silne portfolio urządzeń premium,
  • operują na wyższych marżach,
  • mają większą siłę negocjacyjną w łańcuchu dostaw.

Presja kosztowa najmocniej uderzy w producentów skoncentrowanych na segmencie niskim i średnim, gdzie margines operacyjny jest znacznie węższy.

Boom AI jako ukryty katalizator kryzysu

Źródłem wielu obecnych zakłóceń jest dynamiczny rozwój infrastruktury sztucznej inteligencji. Globalne koncerny technologiczne inwestują miliardy dolarów w budowę centrów danych i systemów wysokiej wydajności.

Serwery AI pochłaniają ogromne ilości pamięci DRAM i NAND, co prowadzi do:

  • ograniczenia podaży dla producentów elektroniki konsumenckiej,
  • wzrostu cen kontraktowych,
  • przesunięcia priorytetów produkcyjnych w fabrykach półprzewodników.

W efekcie smartfony konkurują dziś o zasoby z infrastrukturą AI — i przegrywają tę walkę pod względem rentowności dla dostawców.

Odbicie dopiero w 2027 roku

Analitycy IDC przewidują stabilizację cen pamięci w połowie 2027 roku, co może przełożyć się na 2% wzrost dostaw. Silniejsze odbicie prognozowane jest na 2028 rok, kiedy rynek ma rosnąć w tempie 5,2% rocznie. Do tego czasu branża będzie funkcjonować w warunkach podwyższonej presji kosztowej i ograniczonej dostępności komponentów.

Rynek smartfonów wchodzi w fazę strukturalnej korekty. Wzrost cen pamięci, boom na AI oraz zmiana dynamiki podaży redefiniują model ekonomiczny branży — od taniej masowej elektroniki w kierunku bardziej selektywnego, droższego rynku premium.

Źródło: androidpolice

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze Naj. głosów
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie